01.12.2010

(PL) Friends' Perspective - "Oglądanie nie świadczy o dostrzeganiu"

By Krzysztof Martens

Uczestniczę w życiu brydżowym Bliskiego Wschodu już siedemnaście lat. Czuję się tutaj jak w domu. Szczególnie polubiłem miasta – Bejrut, Kair, Damaszek, Amman. Poeci i pisarze opisują czar lasów, uroki gór, jezior i strumyków, a ja uwielbiam spacery po mieście. Bejrut kocham miłością gorącą i odwzajemnianą. Za każdym razem stolica Libanu odsłania przede mną swoje kolejne tajemnice.

Pamiętam moją pierwszą wizytę w 1993 roku. Po trwającej blisko piętnaście lat, krwawej wojnie domowej centrum tego Paryża Wschodu było jednym pasem ruin. Gruz usunięto i ogromne dzieło odbudowy, w którym uczestniczyło ponad stu światowej sławy archeologów wydobywających spod ruin skarby minionych tysiącleci - powoli dobiega końca. Dzisiaj Bejrut może się pochwalić nowoczesnym centrum i jest bliski odzyskania swojej dawnej pozycji – ośrodka kulturalnego Bliskiego Wschodu. Rekonstrukcja śródmieścia prowadzona była głównie przez „Solidere”, firmę Rafiqa Haririego – wieloletniego prezydenta i premiera Libanu. Rafiq Hariri – charyzmatyczny mąż stanu, zginął w zamachu w 2005 roku.
Podczas spacerów miasto bierze mnie w swoje posiadanie. Obserwacja tego, co dzieje się wokół mnie wymaga koncentracji, czasu i milczenia. To jest jeden z powodów, dla których preferuję samotne zwiedzanie miast. Lubię patrzeć na zatłoczone uliczki, stare mury, małe sklepiki, w których można kupić „mydło i powidło”. Fascynują mnie wyraziste twarze ludzi, którzy gdzieś się śpieszą, lub leniwie poruszają się bez żadnego celu. Skupienie się na trwającej chwili pozwala dostrzec dużo więcej.


W Bejrucie, który odwiedzam pewnie po raz setny, zdaję sobie sprawę z tego, że oglądanie nie świadczy o dostrzeganiu. Poznanie czegoś do głębi zależy od sposobu patrzenia na świat. Zauważanie wymaga dyscypliny, pozbycia się przesądów, odrzucenia stereotypów – wszystkiego, co nam przeszkadza zanurzyć się w nieco egzotycznej rzeczywistości. Architektura arabska pomieszana jest ze śródziemnomorską, kultura Bliskiego Wschodu z francuską elegancją. W szybach wystawowych luksusowych sklepów, przeglądają się minarety pobliskich meczetów. Po wiecznie zatłoczonych ulicach poruszają się samochody siłą woli swoich kierowców – co kilkanaście metrów zgrzytając i prychając oraz najnowsze luksusowe limuzyny. Amerykański „Starbucks” sąsiaduje z małą libańską kawiarenką. Zapach palonej kawy często towarzyszy moim wędrówkom po stolicy Libanu. Miasto jest położone na wzgórzach, łagodnie spływających ku morzu, opiera się o szczyty, które przez cały rok pokryte są śniegiem („Lubna” – biały jak mleko), zielone za to są wierzby, topole, akacje, drzewa cytrusowe. Palmy daktylowe dodają miastu egzotycznego uroku. Średniowieczne kościoły, resztki rzymskich kolumn i starych arabskich łaźni zapewniają bogactwo pomieszanych wrażeń i doznań.


Na ulicach słychać wiele języków świata. Nic w tym dziwnego, w Libanie na przestrzeni wieków pojawiali się Rzymianie, Fenicjanie, Persowie, Arabowie, Egipcjanie, Syryjczycy, Turcy, Anglicy i Francuzi. Starsze pokolenie posługuje się sprawnie francuskim, wśród młodych ludzi króluje język angielski. Mieszkańcy Bejrutu wybierają przyszłość – co było umarło – liczy się to, co będzie. Nazwa Bejrut pochodzi z języka kananejskiego, w którym oznacza studnię. Libańczycy zdają sobie sprawę z tego że - z suchej studni, wody nie naczerpiesz – i bardzo zabiegają o turystów. Sporo powstało nowoczesnych hoteli, znakomitych restauracji i barów. Reprezentowane są wszystkie kuchnie świata, gorąco jednak rekomenduje kuchnię libańską. Ogromna ilość przystawek (mezzeh), świeże ryby, owoce morza – smakowite sosy. Do tego obowiązkowo czerwone wino (przyznaję się do grzechu, nawet do ryby piję czerwone wino) – Chateau Ksara i Kefraya – ze słynnej doliny Bekaa.



2 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że spoglądanie na świat bez etykietek i przesądów, które podsuwa nam nasz nałogowo kategoryzujący umysł, jest niezwykle wymagającym zajęciem. Z drugiej strony, podjęty wysiłek zwraca się choćby tym, że starając się "naprawde dostrzec" innych poznajemy lepiej swój sposób myślenia (paradoksalnie).

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst fajny a oprawa fotograficzna rewelacyjna.
    Tata pisał, że bardzo mu się podoba.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...