03.01.2014

(PL) TAK Daleki, czy TAK Bliski Wschód?: Libanologia/ Lebanology

Bejrut, Ramlet el Baida


Bejrut północny, z okna mojego :)

Z uśmiechem na twarzy witam kolejny dzień w Bejrucie. 

7.30 rano, za oknem już trąbią klaksony, sąsiadka piecze zaatar dla swoich dzieci do szkoły; chyba już gotowe, bo pięknie pachnie. 



 Piję herbatę i przegryzam bagietką, po czym siadam przy oknie do słoneczka, by patrząc na morze i zaśnieżone dzisiaj góry zapalić papierosa.



Gdyby ktoś zapytał mnie w cztery lata temu, co wiem na temat Libanu odpowiedziałabym, że jest to kraj, który leży w rejonie basenu Morza Śródziemnego, ze stolicą w Bejrucie i oczywiście, że jest to kraj arabski. Nie skłamałbym, gdyby nie fakt, jakie koniugacje w moim mózgu wywoływało stwierdzenie „kraj arabski”.

Baalbeck, Północny Liban


Prada w Dniu Św. Barbary, Beirut, Ashrafieh


















Każdy obywatel Polski (o ile nie jest arabistą, bądź stałym bywalcem w krajach tak zwanego Bliskiego Wschodu) swoją wiedzę na temat szeroko rozumianej kultury arabskiej, czy jakiegoś zjawiska tam występującego opiera na informacjach, jakie był w stanie zdobyć przez swoje dotychczasowe życie. Z reguły jest to telewizja, radio, czy internet. Zdarza się również, że takim źródłem informacji jest znana nam osoba, która posiada doświadczenia w tym zakresie. Na przykład kolega ze studiów, czy koleżanka z pracy, którzy byli podczas wakacji w Ammanie, czy w Damaszku, albo profesor, który podczas konferencji wygłaszał referat o Bliskim Wschodzie. Kontakt z takimi osobami sprawia, że nasze informacje na temat nieznanego regionu wzbogacają się.

Wszyscy zapominamy wtedy o tym, że bez względu na to skąd czerpiemy informacje przechodzą one przez wiele filtrów, które zmieniają je i rzadko pozostawiają je obiektywnymi. Jeśli w ogóle można mówić tutaj o obiektywności.

Zatem, jaki jest „kraj arabski”? Na pewno inny; orientalny - pada odpowiedź, albo niebezpieczny, być może brudny. Ktoś inny stwierdzi, że na pewno jest słoneczny, a jeszcze od kogoś innego usłyszymy, że w takim kraju kobieta jest źle traktowana.


Beirut 2012
Beirut, Boruj Hammoud, dzielnica ormiańska














Nic w tym dziwnego. Na największych i najpopularniejszych portalach interneto­wych, w najbardziej szanujących się gazetach i największych koncernach telewizyjnych w Polsce, Europie i na świecie przekazywane są zasadniczo dwa rodzaje informacji. A mianowicie, w związku z tzw. „rewolucją arabską” (obecnie oczy świata skupiają się na Syrii) informacje koncentrują się na tym ile osób zginęło, z której strony konfliktu. Pojawiają się pytania o to, kto jest odpowiedzialny i jak bardzo wzrośnie cena za baryłkę ropy, jeśli Zachód będzie się temu przyglądał bez interwencji. Oczywiście należy wspomnieć o szeregu artykułów (przede wszystkim w prasie i internecie) o tym, jak tragiczna jest sytuacja kobiet na Bliskim Wschodzie.

Z drugiej strony pojawiają się informację o tanich lotach i okazjach last-minute, gdzie pokazywane są zdjęcia morza, hotelu (rzecz jasna, co najmniej z dwoma gwiazdkami); gdzie oglądamy orientalne twarze, czarnookie, uśmiechnięte dzieci zainteresowane znajdującymi się tam turystami, egzotyczne owoce, a do tego w tle wpadająca w ucho, świetna orientalna muzyka.

Laq Louq, nieopodal Byblos (Jbeil)
Beirut, Ramlet el Baida,
Baalbeck
Tyr (Sour), Południe Libanu






















































Każda z tych informacji po pierwsze stworzona została w wyniku pojawienia się różnego rodzaju potrzeb, a po drugie ich autorzy wyznaczyli sobie inne cele, jakie ma przynieść takie przedstawienie tematu.

Dziesiątki artykułów-rad, co należy na Bliskim Wschodzie zmienić i w jakim stopniu Zachód powinien reagować, to nic innego, jak czysta polityka światowa.

Myśląc o tym przykro mi, że „My” - ludzie świetnie rozwiniętego Zachodu, staramy się Bliski Wschód zmieniać, szukać rozwiązań zamiast najnormalniej w świecie zrozumieć, zaakceptować i ewentualnie wspierać różne obszary takie jak edukacja, czy infrastruktura.

Liban to niewielki kraj (10 452km²), graniczy z Syrią od Północy i Wschodu, z Izraelem na Południu, oraz od Zachodu otulony jest Morzem Śródziemnym. Językiem urzędowym jest arabski i panuje tutaj demokracja. Ze względu na fakt, że Liban (wraz z Syrią) należał do terytorium mandatowego Francji, język arabski (na przykład w urzędach) często zastępowany jest językiem francuskim. Jest to jedyny kraj na Bliskim Wschodzie, gdzie podział pomiędzy Chrześcijan a Muzułmanów jest niemal równy (z przewagą w stronę Islamu).

Wielowiekowa historia Libanu widoczna jest tutaj jak na tacy. Setki zabytków, zachowanych w niemal idealnym stanie, z czasów fenickich, greckich, rzymskich, bizantyjskich, osmańskich można napotkać niemal na każdym kroku, w każdym miejscu w Libanie.

W związku z tym, że w Libanie przez wiele lat panowała wojna domowa, „arabska rewolucja” odbiła się tutaj jedynie zwiększoną liczbą przybyłych osób (szczególnie z Syrii).

Liban na pewno się rozwija, może wolniej niż kraje europejskie, ale jednak.  Uniwersytety, firmy i inne organizacje starają się ‘dogonić’ kraje Zachodu, ale na swój sposób. Libańczycy korzystają z niektórych zachodnich rozwiązań a inne przerabiają, by dopasować do libańskich warunków.

Deir el Qammar

Beiteddine, w pobliżu Saidy

Trypoli, Północ Libanu

Tripoli

Beit Mary, obok Bejrutu

Downtown, Beirut

Beirut północna część






W Libanie widoczna jest obecność różnych krajów; rozwiniętych krajów arabskich takich, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy Arabia Saudyjska (są one źródłem odniesienia dla libańskiej ekonomii), jednakże widać też wpływy krajów Zachodu m.in. Francji i pozostałych krajów UE, jak również USA.

W niektórych miejscach wpływy te są na pewno pozytywne. Niestety sami na Zachodzie niewiele chcemy przyjąć z „libańskości”. Wprowadzane są zakazy noszenia hidżabu, utrudnia się budowanie meczetów (choćby tak, jak w Warszawie- Wilanów) itp. itd. Niedawna wielka sprawa „NIE dla Islamizacji Europy”; czy słuszna ciężko stwierdzić, bo ludzie Ci są przecież różni nawet, gdy przyjrzymy się tylko sposobom wyznawania Islamu, nie wspominając o pochodzeniu, czy o brakach edukacyjnych przybyszów z Bliskiego Wschodu (jak również o naszych brakach edukacyjnych odnośnie tego, czym tak naprawdę jest Islam).

Modląca się dziewczyna, Downtown, Beirut, Meczet turecki

Downtown, Meczet turecki

Harrisa, nieopodal Jounieh





















W Libanie, kraju bardziej liberalnym niż pozostałe kraje Bliskiego Wschodu żyje się niemal, jak w Europie. W momencie, kiedy zrozumie się, jak tutaj funkcjonować, każdy dzień staje się coraz przyjemniejszy.

Oczywiście, że nie mogę stwierdzić, że w Libanie życie smakuje, jak czekoladowe ciastko z wisienką na czubku. Jest takie, jak wszędzie. Są radości i pojawiają się smutki. Zdarzy się genialny dzień i taki, który chciałoby się wymazać z kalendarza. Denerwuje trąbienie klaksonów od 6 rano, problemy  z niesprawną biurokracją, a jednocześnie wzrusza, że obcy ludzie są dla Ciebie życzliwi. Czy przypadkiem nie takie doświadczenia mamy wszyscy bez względu na to, gdzie mieszkamy?

Bawiące się dzieci, Bejrut, Ramlet el Baida

Współczesny Liban to miejsce, gdzie wielowiekowa tradycja, miesza się z postępem.

Liban to miejsce, gdzie na ulicach obserwujesz wszystkie kolory tęczy, gdzie Twój węch drażnią spaliny zmieszane z zapachami przypraw, perfum i sziszy unoszących się w powietrzu. Liban to kraj, gdzie Muzułmanie, Chrześcijanie, i wyznawcy innych religii starają się znaleźć wspólny język. Nie zawsze im to wychodzi :) Liban to ludzie, którzy tak samo, jak inni na całym świecie śmieją się i płaczą, kłócą i wyciągają rękę na zgodę, śpią, tańczą, kochają, jedzą itd.


Rolinki z doliny Bekaa

Parada Halloween dla dzieci, Beirut

Stolarz, Bejrut

Rybacy okolice Saidy

Cmentarz w Tyrze (Sour)































Ulica pełna aut, Beirut

Liban nie jest typowym krajem arabskim. Mieszają się tutaj kultury z całego świata, sami Libańczycy często kontynuują edukację za granicą. Przeciętny Libańczyk w komunikatywnym stopniu, posługuje się językiem angielskim lub/i francuskim.

Są to ludzie z wielkimi ambicjami, którzy w arabskiej rzeczywistości starają się wprowadzać zachodnie standardy, marzą o tym, by Bejrut kolejny raz stał się „Paryżem Wschodu”, jak przed wojną był nazywany.

Liban stał się moim drugim domem, zatem marzenia Libańczyków stały się również moimi marzeniami. Inshalla, tak właśnie się stanie i problemy w Syrii nie zakłócą stabilności samego Libanu.


Pozdrawiam

Cat.e

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...